byłem bardzo kochany i uwielbiany
mialem domek i swoje posłanko i specerki i miseczki
ale do czasu
kiedy zaczela wypadac mi siersc i zle sie czułem
moja pani wzieła mnie do pani weterynarz
aby powiedziala co mi jest
wyrok nuzyca
Moja pani nawet nie chciala słyszec o leczeniu,lekach
czy o zastrzykach
a wlasciwie o zastrzyku tak
Byłem zdziwiony i poruszony kiedy usłyszalem ,,PROSZE JEGO USPIC,,
pani weterynarz była w szoku
probowala negocjowac ,prosila o zycie dla mnie
ale pani była zdecydowana.
Wyprosila 3 dni zycia i zaczęła walke
powiadomila wszystkie ciotki..od koni,psow,kotow
błagala o pomoc,reszte juz znacie
To schronisko podarowalo mi zycie i leczenie
jestem na obserwacji i mam jedzenie i picie ,poslanko i ciotki ktore do mnie przychodza i mowia ze bedzie dobrze.
Ja im wierze.....
Kontakt w sprawie adopcji:
74 83 11 800
664 315 852
giselle4@autograf.pl


